Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wolf Parade

Podsumowanie roku. Najlepsze piosenki 2010 roku. Miejsca 15-11

Obraz
15. Dr. Dog - Where'd All the Time Go? Pochodząca z Filadelfii kapela otrzymała wyróżnienie za klimat zawarty w swoich piosenkach. Wszystkie utwory z ostatniej płyty grupy Dr. Dog "Shame, Shame" przywołują na myśl psychodeliczny świat lat 60., młodym znany tylko z książek, filmów oraz starych nagrań. Fajnie, że są takie zespoły jak Dr. Dog; słuchając ich na żywo można się poczuć jak w samym środku rewolucji hippisowskiej. 14. Wolf Parade - In the Direction of the Moon "Expo 86" to kolejny świetny tytuł wydany przez muzyków z Quebecu. Co ciekawe, mimo znakomitych recenzji płyta została całkowicie pominięta w muzycznych podsumowaniach 2010 roku. Czyżby krążek był zbyt przewidywalny? "Expo 86" brzmi tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali,a arcygenialnych piosenek na nim jak na lekarstwo, choć takie numery jak: "Cloud Shadow on the Mountain", "Ghost Pressure" czy przede wszystkim magiczne, powolne "In the Direction of the Moon" ...

Podsumowanie roku. Najlepsze piosenki 2010 roku. Miejsca 15-11

Obraz
15. Dr. Dog - Where'd All the Time Go? Pochodząca z Filadelfii kapela otrzymała wyróżnienie za klimat zawarty w swoich piosenkach. Wszystkie utwory z ostatniej płyty grupy Dr. Dog "Shame, Shame" przywołują na myśl psychodeliczny świat lat 60., młodym znany tylko z książek, filmów oraz starych nagrań. Fajnie, że są takie zespoły jak Dr. Dog; słuchając ich na żywo można się poczuć jak w samym środku rewolucji hippisowskiej. 14. Wolf Parade - In the Direction of the Moon "Expo 86" to kolejny świetny tytuł wydany przez muzyków z Quebecu. Co ciekawe, mimo znakomitych recenzji płyta została całkowicie pominięta w muzycznych podsumowaniach 2010 roku. Czyżby krążek był zbyt przewidywalny? "Expo 86" brzmi tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali,a arcygenialnych piosenek na nim jak na lekarstwo, choć takie numery jak: "Cloud Shadow on the Mountain", "Ghost Pressure" czy przede wszystkim magiczne, powolne "In the Direction of the Moon...

Płyty roku. Miejsca 6-10

10 . Dla wielu osób „ White Winter Hymnal ” była najlepszą piosenką roku, a debiutancki album Fleet Foxes najlepszą płytą. Nawet dziennikarze najbardziej snobistycznego i najbardziej opiniotwórczego muzycznego serwisu internetowego jaki kiedykolwiek powstał, Pitchfork Media , chylą czoła przed Robinem Pecknoldem i kolegami. Aczkolwiek zaznaczają, że nie „ Fleet Foxes ”, ale „ Fleet Foxes ” w połączeniu z EP „ Sun Giant ” stanowi zbiór najlepszych utworów roku. W sumie mają rację, że tak zwracają uwagę na to EP, wszak to tam znajduje się jedno z najwspanialszych dokonań zespołu, „ Mykonos ”, a cała reszta też jest niczego sobie. 9 . Najbardziej wyczekiwany album roku, „ Third ” Bristolskiego tria Portishead , jest płytą dziwną, wymagającą, ambitną. Jednak nie znalazł się on tak wysoko z tego powodu, że grupa jest żywą legendą, a jej powrót po 11 latach milczenia był wydarzeniem. Po prostu ten ciężkostrawny materiał ...

Podsumowanie roku:20 najlepszych kawałków, vol. 3

Obraz
5. Fleet Foxes – " White Winter Hymnal " z płyty " Fleet Foxes " Takich rzeczy się w dzisiejszych czasach nie nagrywa. Jednak Amerykanie z Fleet Foxes postanowili pójść pod prąd i nagrali. Prostą, lekką, eteryczną, delikatnie zaaranżowaną (akustyki, oszczędne bębenki) pioseneczkę a la Beach Boys . I wygrali. Sam nie wiem, czy „ Your Protector ” nie jest lepsze, ale to „ White Winter Hymnal ” było na singlu i w dodatku było zobrazowane pięknym, poetyckim teledyskiem. 4. Hercules & Love Affair – " Blind " z płyty " Hercules & Love Affair " Najdziwaczniejszy utwór ubiegłego roku. Co prawda daleko mu do abstrakcyjności kawałka Paavoharju, ale nie sposób nie zauważyć tej schizofreniczności, która jest w nim zawarta. Bo „ Blind ” jest niby dyskotekowe, ale jednocześnie takie nie jest, bo pojawia się w nim wyrazista, rockowa linia basu, natchniony wokal Anthony’ego i instrumenty dęte. Dla wielu to było objawienie, dla mnie w sumie też, cho...

Podsumowanie roku:20 najlepszych kawałków, vol. 3

Obraz
5. Fleet Foxes – " White Winter Hymnal " z płyty " Fleet Foxes " Takich rzeczy się w dzisiejszych czasach nie nagrywa. Jednak Amerykanie z Fleet Foxes postanowili pójść pod prąd i nagrali. Prostą, lekką, eteryczną, delikatnie zaaranżowaną (akustyki, oszczędne bębenki) pioseneczkę a la Beach Boys . I wygrali. Sam nie wiem, czy „ Your Protector ” nie jest lepsze, ale to „ White Winter Hymnal ” było na singlu i w dodatku było zobrazowane pięknym, poetyckim teledyskiem. 4. Hercules & Love Affair – " Blind " z płyty " Hercules & Love Affair " Najdziwaczniejszy utwór ubiegłego roku. Co prawda daleko mu do abstrakcyjności kawałka Paavoharju, ale nie sposób nie zauważyć tej schizofreniczności, która jest w nim zawarta. Bo „ Blind ” jest niby dyskotekowe, ale jednocześnie takie nie jest, bo pojawia się w nim wyrazista, rockowa linia basu, natchniony wokal Anthony’ego i instrumenty dęte. Dla wielu to było objawienie, dla mnie w s...

Wolf Parade - At Mount Zoomer

Obraz
Wolf Parade - At Mount Zoomer (2008) Sub Pop  01. Soldier's Grin - 4:37 02. Call It a Ritual - 2:45 03. Language City - 5:02 04. Bang Your Drum - 3:10 05. California Dreamer - 6:00 06. The Grey Estates - 3:26 07. Fine Young Cannibals - 6:31 08. An Animal in Your Care - 4:19 09. Kissing the Beehive - 10:52 Nie wiem czy Święty Graal muzyki popularnej istnieje, a jeżeli tak to czy jest on jakimś kielichem. Jestem natomiast pewien, że jeżeli istnieje, to kanadyjska grupa Wolf Parade była w momencie nagrywania albumu „At Mount Zoomer” w jego posiadaniu, przynajmniej przez chwilę. Formacja z Montrealu zadebiutowała w 2005 roku albumem „Apologies to the Queen Mary” i od razu została okrzyknięta przez krytyków  jedną z największych nadziei indie rocka. Inspiracje kapeli są widoczne jak na dłoni. W twórczości grupy słychać bardzo wyraźny wpływ Spoon , Pixies, Davida Bowiego z czasów „trylogii berlińskiej” oraz przede wszystkim Modest Mouse. Warto w tym miejscu dodać, że lider Modest Mouse...

Wolf Parade - At Mount Zoomer

Obraz
Wolf Parade - At Mount Zoomer (2008) Sub Pop  01. Soldier's Grin - 4:37     02. Call It a Ritual - 2:45     03. Language City - 5:02     04. Bang Your Drum - 3:10     05. California Dreamer - 6:00     06. The Grey Estates - 3:26     07. Fine Young Cannibals - 6:31     08. An Animal in Your Care - 4:19     09. Kissing the Beehive - 10:52 Nie wiem czy Święty Graal muzyki popularnej istnieje, a jeżeli tak to czy jest on jakimś kielichem. Jestem natomiast pewien, że jeżeli istnieje, to kanadyjska grupa Wolf Parade była w momencie nagrywania albumu „At Mount Zoomer” w jego posiadaniu, przynajmniej przez chwilę. Formacja z Montrealu zadebiutowała w 2005 roku albumem „Apologies to the Queen Mary” i od razu została okrzyknięta przez krytyków  jedną z największych nadziei indie rocka. Inspiracje kapeli są widoczne jak na dłoni. W twórczości gr...