Posty

Wyświetlam posty z etykietą Arcade Fire

Arcade Fire - Everything Now

Obraz
Arcade Fire - Everything Now (2017) Columbia 01. Everything_Now (Continued) – 0:46 02. Everything Now – 5:03 03. Signs of Life – 4:36 04. Creature Comfort – 4:43 05. Peter Pan – 2:48 06. Chemistry – 3:37 07. Infinite Content – 1:37 08. Infinite_Content – 1:41 09. Electric Blue – 4:02 10. Good God Damn – 3:34 11. Put Your Money on Me – 5:53 12. We Don't Deserve Love – 6:29 13. Everything Now (Continued) – 2:22 Najnowszy krążek Arcade Fire od razu zdobył szczyty światowych list przebojów i serca większości słuchaczy, aczkolwiek jest paru malkontentów, którym najnowsze dzieło kanadyjskiej formacji nie za bardzo pasuje. Do grupy niezadowolonych odbiorców zalicza się krytyków muzycznych zawiedzionych nowymi pomysłami stylistycznymi, aranżacyjnymi i kompozycyjnymi grupy. Część z nich jasno i wyraźnie mówi, że zespół Arcade Fire zboczył z kursu i produkuje teraz numery płaskie, nijakie, niedokończone, generalnie dla pozbawionych dobrego gustu muzycznego odbiorców. Czy ten atak na for...

Arcade Fire - Reflektor

Obraz
Arcade Fire - Reflektor (2013) Mercury, Merge 1 01. Reflektor (feat. David Bowie) - 7:34 02. We Exist - 5:44 03. Flashbulb Eyes - 2:42 04. Here Comes the Night Time - 6:31 05. Normal Person - 4:23 06. You Already Know - 3:59 07. Joan of Arc - 5:25  2    01. Here Comes the Night Time II - 2:52 02. Awful Sound (Oh Eurydice) - 6:14 03. It's Never Over (Oh Orpheus) - 6:43 04. Porno - 6:03 05. Afterlife - 5:53 06. Supersymmetry - 11:17 Arcade Fire to najpopularniejszy przedstawiciel indie rocka w historii. Do sukcesu Kanadyjczyków przyczynił się trzeci album formacji "The Suburbs" z 2010 roku, uhonorowany między innymi nagrodami BRIT oraz Grammy w kategorii album roku. Oczekiwania w stosunku do Arcade Fire po sukcesie „The Suburbs” były ogromne. Następcą słynnego krążka jest dwupłytowy album „Reflektor”, który oczekiwania krytyków oraz fanów spełnił z nawiązką. Muzyka zaprezentowana przez kanadyjski zespół jest artyzmem najwyższej próby, nawiązującym między innymi do filozofi...

Arcade Fire - Reflektor

Obraz
Arcade Fire - Reflektor (2013) Mercury, Merge 1 01. Reflektor (feat. David Bowie) - 7:34    02. We Exist - 5:44     03. Flashbulb Eyes - 2:42     04. Here Comes the Night Time - 6:31    05. Normal Person - 4:23     06. You Already Know - 3:59    07. Joan of Arc - 5:25  2    01. Here Comes the Night Time II - 2:52     02. Awful Sound (Oh Eurydice) - 6:14     03. It's Never Over (Oh Orpheus) - 6:43    04. Porno - 6:03    05. Afterlife - 5:53     06. Supersymmetry - 11:17 Arcade Fire to najpopularniejszy przedstawiciel indie rocka w historii. Do sukcesu Kanadyjczyków przyczynił się trzeci album formacji "The Suburbs" z 2010 roku, uhonorowany między innymi nagrodami BRIT oraz Grammy w kategorii album roku. Oczekiwania w stosunku do Arcade Fire po sukcesie „The Suburbs” były ogromne. Następcą słynnego krążka jest dwupłytowy al...

Podsumowanie roku - najlepsze albumy 2010 roku. Miejsca 10-06.

Obraz
10. Deerhunter - Halcyon Digest Dwa lata temu Deerhunter byli najgorętszym nowym indie-rockowym zespołem amerykańskiej sceny muzycznej. Smętni, poważni chłopcy dowodzeni przez charyzmatycznego, dotkniętego zespołem Marfana wokalistę Bradforda Coxa zdobyli uwielbienie mediów i fanów alternatywnego grania trzecim studyjnym albumem "Microcastle", będącym doskonałym połączeniem gitarowego brudu oraz ambientu. Pochodzący z Atlanty muzycy wysoko zawiesili sobie poprzeczkę, ale bardzo umiejętnie ją przeskoczyli łącząc w najnowszych utworach własny styl z melodyką i brzmieniem rodem z lat 60. Słuchając kawałków " Revival " i "Coronado" chciałoby się krzyknąć, że to nowe utwory The Rolling Stones, przywołujące dawny klimat z Julianem Casablancasem [The Strokes] na wokalu. Zdecydowanie najciekawszymi piosenkami na "Halcyon Digest" są: długie, przywołujace klasyczne dokonania Sonic Youth oraz Pixies "Desire Lines", będące przede wszystkim dziełem ...

Podsumowanie roku - najlepsze albumy 2010 roku. Miejsca 10-06.

Obraz
10. Deerhunter - Halcyon Digest Dwa lata temu Deerhunter byli najgorętszym nowym indie-rockowym zespołem amerykańskiej sceny muzycznej. Smętni, poważni chłopcy dowodzeni przez charyzmatycznego, dotkniętego zespołem Marfana wokalistę Bradforda Coxa zdobyli uwielbienie mediów i fanów alternatywnego grania trzecim studyjnym albumem " Microcastle ", będącym doskonałym połączeniem gitarowego brudu oraz ambientu. Pochodzący z Atlanty muzycy wysoko zawiesili sobie poprzeczkę, ale bardzo umiejętnie ją przeskoczyli łącząc w najnowszych utworach własny styl z melodyką i brzmieniem rodem z lat 60. Słuchając kawałków " Revival " i " Coronado " chciałoby się krzyknąć, że to nowe utwory The Rolling Stones, przywołujące dawny klimat z Julianem Casablancasem [The Strokes] na wokalu. Zdecydowanie najciekawszymi piosenkami na " Halcyon Digest " są: długie, przywołujace klasyczne dokonania Sonic Youth oraz Pixies " Desire Lines ", będące przede wszys...

Podsumowanie roku. Najlepsze piosenki 2010 roku. Miejsca 15-11

Obraz
15. Dr. Dog - Where'd All the Time Go? Pochodząca z Filadelfii kapela otrzymała wyróżnienie za klimat zawarty w swoich piosenkach. Wszystkie utwory z ostatniej płyty grupy Dr. Dog "Shame, Shame" przywołują na myśl psychodeliczny świat lat 60., młodym znany tylko z książek, filmów oraz starych nagrań. Fajnie, że są takie zespoły jak Dr. Dog; słuchając ich na żywo można się poczuć jak w samym środku rewolucji hippisowskiej. 14. Wolf Parade - In the Direction of the Moon "Expo 86" to kolejny świetny tytuł wydany przez muzyków z Quebecu. Co ciekawe, mimo znakomitych recenzji płyta została całkowicie pominięta w muzycznych podsumowaniach 2010 roku. Czyżby krążek był zbyt przewidywalny? "Expo 86" brzmi tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali,a arcygenialnych piosenek na nim jak na lekarstwo, choć takie numery jak: "Cloud Shadow on the Mountain", "Ghost Pressure" czy przede wszystkim magiczne, powolne "In the Direction of the Moon" ...

Podsumowanie roku. Najlepsze piosenki 2010 roku. Miejsca 15-11

Obraz
15. Dr. Dog - Where'd All the Time Go? Pochodząca z Filadelfii kapela otrzymała wyróżnienie za klimat zawarty w swoich piosenkach. Wszystkie utwory z ostatniej płyty grupy Dr. Dog "Shame, Shame" przywołują na myśl psychodeliczny świat lat 60., młodym znany tylko z książek, filmów oraz starych nagrań. Fajnie, że są takie zespoły jak Dr. Dog; słuchając ich na żywo można się poczuć jak w samym środku rewolucji hippisowskiej. 14. Wolf Parade - In the Direction of the Moon "Expo 86" to kolejny świetny tytuł wydany przez muzyków z Quebecu. Co ciekawe, mimo znakomitych recenzji płyta została całkowicie pominięta w muzycznych podsumowaniach 2010 roku. Czyżby krążek był zbyt przewidywalny? "Expo 86" brzmi tak, jak wszyscy to sobie wyobrażali,a arcygenialnych piosenek na nim jak na lekarstwo, choć takie numery jak: "Cloud Shadow on the Mountain", "Ghost Pressure" czy przede wszystkim magiczne, powolne "In the Direction of the Moon...

Nagrody 2010

Obraz
Dużo wody upłynęło w rzekach od czasu przyznania ostatniej Barclaycard Mercury Prize, jednak o tym wydarzeniu piszę z dużym opóźnieniem i wielkim niesmakiem. Nigdy w historii tej nagrody nie zdarzyło się, żeby płyty do niej nominowane były tak nijakie i irytujące. Wyjątkowo męczący okazał się debiutancki krążek londyńskiego indie-folkowego kwartetu Mumford & Sons "Sigh No More", na którym można znaleźć takie perełki jak: "Thistle & Weeds" czy "Dust Bowl Dance", jednak generalnie słuchając patetycznego i modnego do bólu dzieła brytyjskich artystów nabawić się wstrętu do muzyki alternatywnej. Co ciekawe twórczość Mumford & Sons trafiła w Australii i Stanach Zjednoczonych na podatny grunt. W krainie kangurów album "Sigh No More" dotarł do 1. miejsca listy przebojów i bił rekordy popularności, z kolei Amerykanie przyznali trubadurom dwie nominacje do nagród Grammy, w tym dla najlepszego nowego artysty. Nagroda na szczęście nie trafiła do...

Nagrody 2010

Obraz
Dużo wody upłynęło w rzekach od czasu przyznania ostatniej Barclaycard Mercury Prize , jednak o tym wydarzeniu piszę z dużym opóźnieniem i wielkim niesmakiem. Nigdy w historii tej nagrody nie zdarzyło się, żeby płyty do niej nominowane były tak nijakie i irytujące. Wyjątkowo męczący okazał się debiutancki krążek londyńskiego indie-folkowego kwartetu Mumford & Sons " Sigh No More ", na którym można znaleźć takie perełki jak: " Thistle & Weeds " czy " Dust Bowl Dance ", jednak generalnie słuchając patetycznego i modnego do bólu dzieła brytyjskich artystów nabawić się wstrętu do muzyki alternatywnej. Co ciekawe twórczość Mumford & Sons trafiła w Australii i Stanach Zjednoczonych na podatny grunt. W krainie kangurów album " Sigh No More " dotarł do 1. miejsca listy przebojów i bił rekordy popularności, z kolei Amerykanie przyznali trubadurom dwie nominacje do nagród Grammy, w tym dla najlepszego nowego artysty. Nagroda na szczęście nie...